Anonimowy kierowca to 37 letni Łukasz!

Anonimowy kierowca, który zginął w Berlinie, to 37 letni Łukasz z Rożnowa. Miał żonę i 17 letniego syna.

Inkasent na niego mówiliśmy, bo tak skrupulatnie przestrzegał przepisów – tak Ariel Żurawski wspomina swojego kuzyna i jednocześnie pracownika. Ciało 37-latka znaleziono w szoferce ciężarówki w Berlinie. Zamachowiec ukradł ją i prawdopodobnie zabił kierowcę spod Gryfina – jego ciało miało na sobie ślady walki. To właśnie Żurawski musiał zidentyfikować zmarłego.

Wszyscy wspólnie przejęliśmy się tym, co wydarzyło się w Berlinie.  – Polski kierowca staranował tłum berlińczyków – mówiły pierwsze, jeszcze niepewne, informacje. Ale od razu znaleźli się również tacy, którzy śmieli pisać – pewnie pijany – Łukasz pochodził z wioski, która liczy zaledwie 100 mieszkańców. W Różanowie mieszka cała rodzina kierowcy  – To jest niewyobrażalna tragedia. Uderzyła w nas wszystkich. Cierpi rodzina, my. Cierpią rodziny w Berlinie – mówi Teresa Niewiadomska, tamtejsza sołtys.

Łukasz pojechał do Włoch ze zleceniem. W drodze powrotnej zatrzymał się w Berlinie, gdzie miał zostawić część ładunku. Szef dzwonił do niego o godzinie 12, a potem żona ok. 16. Byli coraz bardziej zaniepokojeni brakiem łączności. Wieczorem we wszystkich stacjach telewizyjnych pojawiły się zdjęcia strzaskanej ciężarówki. Jej kierowca rozjechał tłum berlińczyków robiących zakupy na świątecznym jarmarku. Od początku Ariel Żurawski twierdził, że nie mógł to być Łukasz. Znał go od dzieciństwa, ich matki były siostrami. To on, kuzyn, poszedł na policję, aby rozpoznać na zdjęciach ciało.

 

–  Łukasz był zmasakrowany. Z trudem go rozpoznałem. Nie wierzę, aby jedna osoba była w stanie go powalić. To było kawał chłopa. 180 centymetrów wzrostu, ponad 120 kilo wagi – opowiada. Łukasz osierocił 17-letniego syna. Razem z mamą pojechał do szpitala do dziadka. Ojciec Łukasza zasłabł na wieść o zniknięciu syna. – Teraz rodzina pojechała przekazać mu tragiczne wieści – dodaje.

Dzień przed tym bolesnym zdarzeniem planowali święta. Kto mógł spodziewać się takiej tragedii? Kto dopuścił do tej TRAGEDII?!

 

Rankiem w Powiatowym Centrum Pomocy Rodziny w Gryfinie rozdzwoniły się telefony. Jego pracownicy zebrali się, aby zastanowić się, jak pomóc rodzinie Łukasza. – Skontaktowała się z nami wójt gminy Banie, która pojechała do rodziny. Chcemy pomóc, na tym etapie szukamy psychiatry. Nie jest łatwo znaleźć. Następnie poszukamy psychologa. Jeśli oczywiście rodzina będzie sobie życzyć – zastrzega Marianna Kołodziejska-Nowak, szefowa PCPR-u.

Wszyscy myślą również nad wsparciem materialnym dla rodziny. Wójt Bani, Pani Teresa Sadowska również jest poruszony ostatnimi wydarzeniami – Tak, znałam tego kierowcę, z widzenia. Jego żona pochodziła z Bani. Te wydarzenia wstrząsnęły nami. Uderzyły tak mocno, bo chodzi przecież o ludzi, których się znało.

 

Ariel Żurawski wciąż czeka na telefon z Berlina. Telefon, dzięki któremu dowie się, kiedy będzie mógł zorganizować pogrzeb Łukasza. Narzeka, że wciąż nie ma żadnych wieści i z przykrością dodaje – I trochę boli, że wszyscy oficjele w państwie, chociażby pani premier składają kondolencję Niemcom, Berlinowi, a zapominają o Polaku.

 

(Część materiału pochodzi ze strony: natemat.pl)

 

 

My również PROSIMY WAS O POMOC – nie możemy być obojętni! Zginął NASZ CZŁOWIEK. Człowiek – jako mąż, ojciec, syn, brat… Człowiek, który miał wykonać swoją pracę i wrócić do domu na święta do rodziny.

 

 

 

W Sobotę odbędzie się Wigilia na cześć Łukasza – gorąco zapraszamy!

https://www.facebook.com/events/212228009185117/