ŁUKANIU KAŁUŻNIAK – Projekt Muzyczny

Łukasz Kałużniak, znany w swoim środowisku muzycznym jako „Łukaniu” mieszka w Sandomierzu. To właśnie tam rozwija swoją pasje do muzyki tworząc cudowne melodie. Udziela się również w zespole Cronosis jako gitarzysta.

Jego miłość do muzyki zaczęła się w dzieciństwie, kiedy po raz pierwszy usłyszał zespół Europe na kasecie VHS.

Zaciekawiona Jego projektem postanowiłam zadać mu kilka pytań:

 

1. Od czego zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Łukaniu – O ile dobrze pamiętam to zaczęło się to w wieku 5 może 6 lat gdy dorwałem ojca kasete VHS z koncertem Europe. Zaimponowało mi jak gitarzyści grają na scenie, muzyka automatycznie wpadła mi w ucho. Miałem to szczęście, że u mnie w domu była gitara akustyczna, na której zacząłem brzdąkać pierwsze dzwięki. Następnie jakoś w wieku 8 lat zapisałem się do szkolnej orkiestry i tam pod opieką muzyka Leszka Płatka który wiele mi pokazał zacząłem uczyć się już na poważnie grać. Punktem zwrotnym był moment gdy kupiłem kasete Metalliki „Reload”- nawet w tedy ich nie znałem po prostu kupiłem bo spodobała mi się okładka i pamiętam utwór „Unforgiven II” – gdy przesłuchałem go całego pojąłem, że to jest właśnie to, że właśnie tak chciałbym grać. Wymusiłem więc na rodzicach kupno pierwszej gitary elektrycznej. Pozniej wszystko potoczyło się już błyskawicznie. Całe dnie i zarwane noce przy gitarze, pierwsze własne kompozycje, pierwsze zespoły, koncerty, wzloty i upadki dzięki czemu nabrałem do gitary dystansu i wyrobiłem swój własny styl grania. I w zasadzie tak jest do dzisiaj.

 

2. W utworze Internal Annihilation jest wiele emocji, cudownych przejść. Jakie emocje towarzyszyły Tobie podczas pracy nad tym utworem?

Łukaniu – Internal Annihilation powstał ponad rok temu i to zupełnie przypadkowo, kiedy siedziałem samemu z gitarą na ławce w parku i tak jakoś spontanicznie mi się coś zagrało, pomyślałem w tedy, że fajny wstęp by był więc skoczyłem szybko do domu i zacząłem tworzyć. Z początku nie było łatwo, bo co bym nie napisał do wstępu nie pasowało ale z czasem powstawały kolejne partie, które zaczynały brzmieć jak należy. Pamiętam że przy pisaniu Internal dużo wieczorami wychodziłem samemu w klimatyczne miejsca których w moim mieście nie brakuje. Często siedziałem samemu i układałem go sobie w głowie po czym wracałem i przekładałem to na gitarę. Gdy już wiedziałem że jest on taki, jaki być powinien zaprosiłem chłopaków z mojego zespołu Cronosis do współpracy by pomogli mi w dodatkowych sekcjach stąd właśnie w kawałku lekkie klawisze, perkusja i gitara basowa. Tak naprawdę ten utwór uważam za jeden z moich najlepszych, bo wiem że świetnie brzmi i do tego wiem jak dużo czasu na niego poświęciłem.

 

3. Dlaczego zdecydowałeś się tworzyć tylko wersje instrumentalne?

Łukaniu – Od dawna chciałem stworzyć swój projekt instrumentalny. To specyficzna forma grania i postawienie poprzeczki dosyć wysoko. W utworach wokalnych większość odbiorców skupia się na wokalu i tekście. Muzyka instrumentalna to zupełnie coś innego, tutaj musisz dotrzeć do odbiorcy swoją melodią, i musisz zrobić to tak aby poczuł ciary na plecach i pomyślał sobie coś w stylu „jak on świetnie gra” – dlatego jest to takie fajne ale i pracochłonne. Też w dużej mierze jest to zasługa mojego kolegi Krzyśka, który słuchając mnie sam stwierdził że powinienem polecieć w tym kierunku, nawet mnie do tego notorycznie namawiał. I tak właśnie postanowiłem wziąć się ostro do pracy nad swoim solowym projektem, a dzisiaj wiem na pewno, że był to strzał w dziesiątkę.

 

4. Jaki gatunek muzyczny Twoim zdaniem najlepiej określa Twoją muzykę?

Łukaniu – W zasadzie, w tym co tworzę nie da się jednoznacznie określić stylu. Kiedy piszę utwór staram się nie ograniczać tylko do jednego gatunku, zawsze chcę iść nieco dalej ale oczywiście robiąc to z głową i wyczuciem klimatu. W mojej muzyce można znaleźć zarówno akustyczny jak i psychodeliczny rock, czasami trochę bluesa aż po solowe partie z pogranicza heavy metalu.

 

5. Na każdym kroku słyszymy, że powstają nowe zespoły, solowe projekty jak w Twoim przypadku. Nie uważasz, że coraz ciężej jest tworzyć młodym ludziom?

Łukaniu – Tak ! również zauważyłem, że powstaje bardzo dużo solowych projektów. Często odnajduję takie w internecie i dokładnie je przesłuchuję. Myślę, że niektórzy mają bardzo ciekawe pomysły na muzykę niestety ich potencjał jest marnowany. Ciężko im się wybić (jak również i mnie) w dużej mierze za sprawą komercji. Czy ciężko tworzyć ? Nigdy nie było i nie będzie łatwo. Od samego pomysłu do końcowej wersji utworu jest bardzo długa i nierzadko ciężka droga. Później oczywiście trzeba to wypromować, a w dzisiejszych czasach wiadomo, że jeżeli sam się ostro za promocję swoich utworów nie weźmiesz to marne masz szanse na powodzenie. Trzeba znaleźć pomysł na to jak trafić do szerszego grona odbiorców, co nie wbrew pozorom pomimo że mamy portale społecznościowe nie jest wcale takie proste.

 

6. Kim się inspirowałeś tworząc?

Łukaniu – Nie sposób wszystkich wymienić bo sporo ich jest. Niewątpliwie jednak z takich, które najbardziej wpłynęły na mnie to Metallica a w szczególności ich lider James Hetfield, Gary Moore, BB King, Iron Maiden. Jeżeli chodzi o polskich wykonawców zawsze najbardziej inspirowali mnie Ryszard Riedel, Marek Grechuta, Marek Raduli, a z zespołów przede wszystkim Frontside, TSA, Lemon czy Corruption. Ostatnio również koleżanka zaszczepiła mnie formacją Happysad (dzięki Mirela) która również stała się dla mnie wzorem.

 

7. O jakim nowym projekcie usłyszymy niebawem?

Łukaniu – Mogę jedynie zdradzić, że wraz z członkami Sandomierskiej Orkiestry Dętej zaczynamy pracować nad instrumentalnym albumem. Będzie to połączenie mojej gitary zarówno akustycznej jak i elektrycznej z orkiestrą. Staramy się napisać mroczny ale i jednocześnie piękny klimat. Mogę jeszcze jedynie dodać oficjalnie że płyta planowo wyjdzie mniej więcej w maju 2017 roku, a jednym z jej patronatów będzie Sandomierskie Centrum Kultury.

 

8. Czy na koniec chciałbyś kogoś pozdrowić ?

Łukaniu – Zdecydowanie chciałbym pozdrowić dwie świetne dziewczyny, które zawsze poprawią mi dyskusjami humor dzięki czemu aż chce się komponować: Mirele i jej siostrę Julitę. Chciałbym również podziękować wszystkim tym, którzy pomogli mi w dążeniu do celu i realizowaniu pasji, którą kocham – Adrianowi, Emilii, Jackowi, Kubie i Wojtkowi. Również pozdrawiam całą redakcję magazynu nowageneracja.net oraz  słuchaczy PolskieRadio.Fm

 

Ja mam ciary na plecach, a Wy?