Żółte Kalesony

Z satyrykiem, happenerem, muzykiem i frontmenem zespołu Big Cyc - KRZYSZTOFEM SKIBĄ rozmawia ŁUKASZ GIZIŃSKI

Big Cyc SKIBAJak wspominasz czasy PRL-u?

Ja jestem z pokolenia stanu wojennego. Gdy generał Jaruzelski wyprowadził czołgi na ulice miałem 17 lat. Chodziłem do liceum nr 1 w Gdańsku, które mieści się tuż nieopodal Stoczni Gdańskiej. Byłem zbuntowanym młodzieńcem i rzucałem kamieniami w ZOMOwców. Byłem w takim wieku w którym młodzież się buntuje, ale moje pokolenie miało szczególne powodu do buntu, bo żyliśmy w niesamowicie opresyjnym systemie. ZOMO pałowało nas na ulicach, strzelało do nas z armatek wodnych, strzelało petardami z gazem łzawiącym. Na własne oczy widziałem bramę nr 2 w Stoczni, rozjechaną przez wojskowe czołgi. Ja i wielu moich kolegów siedzieliśmy w więzieniach za działalność przeciw komunie . Organizowaliśmy manifestacje, protesty, happeningi, wydawaliśmy podziemną prasę, rzucaliśmy ulotki. Jedna z moich słynnych akcji happeningowych polegała na tym, że w Dzień Dziecka w żółtych kalesonach wlazłem na dach kiosku Ruch i rzucałem cukierkami w milicjantów. Razem z przyjaciółmi przebranymi za postacie z bajek trzymaliśmy transparent „Światu – pokój! Dzieciom – mieszkania!”. Żeby nas zwinąć do aresztu przyjechały dwie kompanie ZOMO. W domu miałem podsłuch telefoniczny, robiono rewizje w mieszkaniu moich rodziców. Te przeżycia zdeterminowały mój obraz PRL-u.  

Oczywiście „mój” PRL to nie tylko lata 80. Gdy byłem dzieckiem, to jak wszyscy piłem wodę sodową z syfonu, chodziłem z mamą na plażę Stogi w Gdańsku, jadłem watę cukrową i jeździłem na kolonie. Miałem łyżwy przykręcane na śruby do zwykłych butów i zbierałem matchboxy, czyli żelazne miniaturki samochodów. Po prostu beztroskie dzieciństwo, które skończyło się mniej więcej w połowie szkoły podstawowej gdy zaczęli nas zmuszać do apeli w rocznicę rewolucji październikowej i urabiać ideologicznie np. podczas lekcji wychowawczych czy nauki języka rosyjskiego. Prawdziwy szok przeżyłem gdy po raz pierwszy wyjechałem z rodzicami zagranicę i zobaczyłem inny świat niż Polska Edwarda Gierka. To był 1975 rok. Mój ojciec był oficerem w marynarce handlowej i zabrał nas w rejs dookoła świata. Na trasie rejsu były porty w Niemczech, Holandii, Francji, Hiszpanii, Panamie, Nowej Zelandii, Australii i RPA. Miałem 11 lat i szybko zorientowałem się, że socjalizm, to nie jest żaden „przodujący system”

skiba2

     Jak bardzo dzisiejsze czasy różnią się od epoki Polski Ludowej z lat 80. ?

To są dwa zupełnie inne światy. Socjalizm był systemem niewydolnym ekonomicznie. W sklepach brakowało praktycznie wszystkiego. Stan wojenny był pod tym względem szczególnie dotkliwym doświadczeniem. Z powodu braku towarów na rynku obowiązywały tzw. kartki, które miały zapewnić każdemu obywatelowi odpowiedni przewidziany przez państwo przydział. Mimo tego przed sklepami ustawiały się bardzo długie kolejki. Ludzie godzinami stali aby kupić kawałek mięsa. Często zdarzało się tak, że mimo posiadania kartek i tak nie udało się na nie nic kupić. Kartki były na mięso, cukier, buty, proszki do prania, wódkę. Aby kupić pralkę, lodówkę, meble czy sprzęt elektroniczny trzeba było mieć znajomości w sklepach. Towarem trudno dostępnym był nawet papier toaletowy. Pomarańcze i czekolady pojawiały się tylko przed świętami lub przed takimi dniami jak Dzień Kobiet. Elity partyjno-państwowe oraz wojsko i  milicja miały swoje specjalne sklepy gdzie towarów było nieco więcej. Sklepy te nazywały się „Konsumy” i tam można było kupować tylko na legitymacje. W latach 70. pojawiły się też Pewexy sieć sklepów, w których były dobre zachodnie towary ale do kupienia tylko za dolary. Ludzie na ogół mieli pracę, ale była to praca słabo płatna.  Nie było praktycznie ani firm zachodnich, ani polskich prywatnych (poza małymi sklepikami, warsztatami czy kwiaciarniami). Wszystko było państwowe i kontrolowane przez państwo.  

Tyle jeżeli chodzi o sprawy ekonomicznie. Co do swobód demokratycznych to były one tylko na papierze. Po za rządzącą komunistyczną PZPR istniały dwa stronnictwa, które odgrywały tylko role dekoracji. Parlament zatwierdzał wszystko to, co postanowił rząd. Wybory do parlamentu były fikcją, bo głosowało się na listę Frontu Jedności Narodu, a na liście tej znajdowali się tylko ludzie zatwierdzeni przez partię. W praktyce to partia wszystkim kierowała i wszystko kontrolowała. Dziś może się to wydać dziwne, ale każda książka, publikacja prasowa, spektakl teatralny, audycja radiowa, plakat czy film musiał przed rozpowszechnianiem uzyskać zgodę urzędu cenzury. Awanse zawodowe też musiały być zaakceptowane przez partię. W praktyce oznaczało to tyle, że kto nie był w partii nie awansował , a kto był wrogiem partii temu utrudniano życie.

W jakim wieku byłeś kiedy żyłeś w czasach PRL-u?

Urodziłem się w 1964 roku. Był to rok w którym  The Beatles podbili Amerykę,  Sławomir Mrożek napisał słynną sztukę teatralną „Tango”, radzieccy konstruktorzy zbudowali samochód Wołga, Martin Luter King otrzymał pokojowa nagrodę Nobla, a Leonid Breżniew został pierwszym sekretarzem KPZR.

W jakich dziedzinach życia zmiany są najbardziej widoczne?

Oprócz kolosalnych zmian ekonomicznych i tych ze sfery wolnościowej, czy ustrojowej, największe różnice pomiędzy PRLem , a współczesnością to te związane z niesamowitym rozwojem technologicznym.  Internet, telefony komórkowe, komputery osobiste, telewizja kablowa te wynalazki wówczas nie istniały. W tamtych czasach mało kto miał kamerę czy dobry aparat fotograficzny. Dziś wszyscy mamy świetne kamery i aparaty w telefonach komórkowych.  Takie wynalazki jak Internet zmieniły nie tylko sposoby komunikowania się między ludźmi, ale także miały olbrzymi wpływ np. na rynek muzyczny. Tradycyjny rynek fonograficzny załamał się i prawie przestał istnieć. Dziś płyty zbierają tylko fanatycy muzyczni i kolekcjonerzy.

skiba6      

 

Czy był wówczas dostępny tak jak teraz dostęp do zagranicznych mediów , informacji?

Żyliśmy jak to określano „za żelazną kurtyną”. Kraje Bloku Wschodniego były odcięte od wolnego świata zasiekami i drutem kolczastym. Do uciekinierów którzy z Berlina Wschodniego usiłowali dostać się na stronę Berlina Zachodniego bezlitośnie strzelano. W Polsce w stanie wojennym porwano kilka samolotów zmuszając pilotów do wylądowania na berlińskim lotnisku Tempelhof  (który zajmowała armia amerykańska). Z Polski się nie wyjeżdżało tylko uciekało. To był „kraj bez wyjścia” jak określił Polskę historyk Dariusz Stola. Przez wiele lat z Polski mogli wyjeżdżać w podróże służbowe, naukowe czy turystyczne tylko dyplomaci, dygnitarze partyjni, wierchuszka wojskowa i ich rodziny oraz osoby wybitne czy zasłużone dla systemu.  Wiele osób latami starało się o paszporty i możliwości wyjazdu. Dopiero w latach 70. za rządów Edwarda Gierka zwiększyła się ilość wyjazdów rodaków zagranicę. Nadal to wszystko jednak podlegało ścisłej kontroli.  Paszporty trzymano w biurach Służby Bezpieczeństwa. Obywatel pisał prośbę o wydanie paszportu i zgodę na wyjazd np. do rodziny we Francji. SB jak uznała, że jesteśmy niegrzeczni, albo podejrzani nie wydawała takiej zgody. Ja w czasie studiów miałem zaproszenie na wyjazd do Szkocji na Festiwal Teatralny do Edynburga i zgody na wyjazd nie dostałem, bo uznano na SB, że taki wyjazd zagraża „bezpieczeństwu państwa”.

Wiem, że dla wielu młodych ludzi wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, ale przed obaleniem komunizmu nasza część Europy była jak zamknięte pomieszczenie w domu wariatów. Jedyny dostęp do zachodnich mediów to było radio. Na falach zagłuszanej przez władze rozgłośni Radia Wolna Europa która emitowała programy z Zachodnich Niemiec można było usłyszeć trochę prawdy o wydarzeniach na świecie czy w Polsce, a także relacje dysydentów, którzy uciekli z najpiękniejszego ustroju czy posłuchać zakazanej literatury.  Fani muzyki słuchali audycji z muzyka jazzową Willisa Conovera w Głosie Ameryki. Inni muzyki rockowej Radiu Luksemburg. W telewizji były tylko dwa kanały które oprócz propagandy politycznej emitowały głównie radzieckie czy bułgarskie filmy. Dopiero w latach 70. pojawiło sie w kinach i telewizji więcej filmów zagranicznych. Prasa zachodnia nie była dostępna w Polsce poza wąskim kręgiem władzy. Dostęp do kultury światowej był znacznie ograniczony. Wystarczyło, że jakiś pisarz źle wypowiedział się o komunizmie i już dostawał się na czarna listę, a tym samym nie był w Polsce wydawany. Polscy pisarze niechętni komunie tacy jak np. Miłosz, Gombrowicz, Herling Grudziński byli przez wiele lat na indeksie. To były obrzydliwe czasy.

Jak powszechny dostęp informacji wpływa na nasze obecne życie, czy w tej dziedzinie zmiany są pozytywne?

Anteny satelitarne a wraz z nimi zachodnie kanały telewizyjne pojawiły sie w Polsce u schyłku PRL-u. Z początku niewiele osób miało do nich dostęp. Były drogie, a władza mnożyła przeciwności bojąc się, że będą one przekaźnikiem obcych ideologicznie treści, a co za tym idzie zaczynem potencjalnych buntów i konfliktów społecznych. Z czasem moda na anteny bardzo się rozwinęła (po części dlatego, że upadająca ludowa władza machnęła na to ręką, bo miała większe problemy), udoskonalono też same anteny, które były tańsze i mniejsze.  Wygłodzona publiczność oglądała przez satelitę w zachodnich stacjach wszystko jak leci. Nagrywano na kasety VHS nie tylko filmy, ale także reklamy, które wydawały sie wszystkim takie „piękne”! To były też dni chwały i najlepsze lata stacji muzycznej MTV. Wszyscy zachwycali się teledyskami emitowanymi przez cała dobę. W kółko oglądano clipy Guns’nRoses, Nirvany czy zespołu Metallica.

Nagle dzięki satelicie odległy świat stał się bliższy. Potem już w latach 90. nadeszły czasy stacji pirackich i wreszcie kablówek. Dziś każdy z nas ma ponad sto programów tłumaczonych na język polski. Po 2000 roku telewizja powoli zaczynała tracić w Polsce swój monopol na rzecz Internetu. Kolejne lata to dynamiczny rozwój sieci tzw. społecznościowych. O ile za czasów PRL przepływ informacji był mocno ograniczony i kontrolowany, dziś mamy do czynienia z absolutną swobodą w tej dziedzinie. Nie oznacza to jednak sytuacji komfortowej. Internet kryje w sobie wiele pułapek. Sporo informacji w nim jest fałszywych, wiele akcji sterowanych. Ludzie zbyt łatwo ulegają magii Internetu, tracą anonimowość sami umieszczając wiele informacji o sobie i zdjęć. Stają się łatwym obiektem dla manipulatorów i oszustów. Zupełną pomyłką jest traktowanie opinii wyrażanych w Internecie jako prawdziwego „głosu ludu” gdyż większość takich akcji jest sterowana przez opłacanych hejterów.

skiba5

Jak w PRL-u wyglądała kwestia cenzury?

W PRL-u istniała instytucja zwana Urzędem Kontroli Publikacji i Widowisk, która wydawała zgodę na tzw. rozpowszechnianie. Bez pieczątki tego urzędu nie można było niczego publikować, ani wystawiać. Dotyczyło to literatury, publicystyki, piosenek, teatrów i filmów, a także druku plakatów czy ogłoszeń. Istniały specjalne wytyczne dla cenzorów które wyszczególniały jakie tematy czy jakie opinie nie mogą być publikowane. Absolutnego bzika cenzura miała na punkcie aluzji do Rosjan, komunizmu, przywódców rządowych. Wiele trudnych tematów z historii takich jak np. mord w Katyniu było absolutnie zakazanych. Były też zapisy na konkretnych pisarzy czy polityków. Można było o nich pisać albo źle, albo wcale. Zakres zakazanych tematów był obszerny i stale uzupełniany. Zakazana była nie tylko krytyka władz i socjalizmu jako ustroju, ale także np. informacja o tym ile osób w Polsce popełnia rocznie samobójstwa czy ile osób umiera na gruźlicę. Cenzura tak kreowała i kastrowała rzeczywistość aby kraj jawił się wszystkim jako najszczęśliwsze miejsce do życia w kosmosie . Dlatego tak ważny był podziemny ruch prasy niezależnej i ruch wydawniczy, gdyż łamał on monopol państwa na informację. Było to wolne słowo  za które wsadzano do więzień. Także słuchanie Wolnej Europy było zakazane.

Czy bardzo widoczna była władza zwierzchnia ZSRR nad Polską?

Do dziś jeszcze stoją w Polsce pomniki wdzięczności stawiane masowo dla żołnierzy Armii Czerwonej i dla innych bohaterów komunizmu. Na placu Bankowym w Warszawie stał wielki pomnik czekisty Feliksa Dzierżyńskiego. W Nowej Hucie słynny pomnik Lenina. Takich symboli panowania ZSRR w Polsce było wiele. Młodzież często oblewała je farbą lub dowcipnie „dekorowała” (np. koło pomnika Lenina stawiano rower z nadzieją, że sobie pojedzie). Narzucone pomniki stanowiły upokorzenie w sferze symboliki i propagandy. Władze polskie były całkowicie zależne od Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Nie były w stanie prowadzić samodzielnej polityki międzynarodowej czy gospodarczej. Polska była satelitą ZSRR, czymś w rodzaju darmowego zaplecza, popychadła do roboty. Oficjalnie głoszono slogany o przyjaźni i dobrej współpracy tymczasem w praktyce PRL była tylko sługusem Wielkiego Brata. W Polsce nie znalazł się żaden przywódca komunistyczny, który sprzeciwiłby sie Rosjanom tak jak Josif Bros Tito w Jugosławii czy Imre Nagy na Węgrzech. Z dostępnych po latach dokumentów wiemy, że generał Jaruzelski wręcz prosił Rosjan aby pomogli mu spacyfikować ruch Solidarność. Ta uległość polskich komunistów wobec Rosjan bardzo wkurzała naród. W mediach propaganda zawsze wychwalała wszystko, co radzieckie. Rosjanie musieli być najlepsi we wszystkim co się dało, dlatego gdy podczas zawodów sportowych przegrywał Rosjanin to wszyscy złosliwie i na przekór się cieszyli. Jak jakiś polski sportowiec pokonywał Rosjanina, to od razu stawał się bohaterem narodowym.

skiba7

Jakie były ulubione rozrywki w czasach PRL-u?

Dzieciarnia cały dzień spędzała na podwórkach. Kopano piłkę szmaciankę lub gimnastykowano na trzepaku. Dziewczyny grały w klasy lub w gumę , a chłopaki w kapsle. Było mnóstwo gier i zabaw podwórkowych np. popularna gra w zbijaka czy klipę (podwórkowa odmiana baseballa) . Niektóre z nich dziś mogą wydać się dziwne jak np. gra w noża polegająca na rzucaniu noża w piasek w różnych kombinacjach .  Dorośli chodzili do knajp na dancingi, gdzie do tańca grały na żywo orkiestry. W latach 70. popularne były już dyskoteki. Pod koniec lat 70. wybuchł punk rock, a w latach 80. także disco z zespołami takimi jak ABBA, Eruption czy Boney M. Ja oczywiście chodziłem na koncerty rockowe np. Dezertera, Kryzysu, Republiki, TSA czy Maanamu. Jeździłem na festiwale rockowe do Jarocina. Wódka była tania i poza krótkim okresem stanu wojennego raczej dostępna. Ciężko było kupić dobre piwo czy markowe wino. Jeśli taki atrakcyjny towar pojawiał sie w sklepie to szybko znikał.

Jakie były problemy dotyczące życia codziennego?

To były głównie problemy z zaopatrzeniem sklepów. Ludzie stali godzinami w kolejkach żeby cokolwiek móc kupić. Kto miał znajomego w sklepie był „bogiem”. Ponieważ rynek nie zaspokajał potrzeb powszechne było kombinatorstwo, czarny rynek, masowe kradzieże. Ludzie starali sie przetrwać na różne sposoby. Byliśmy wszyscy w czarnej dupie. Było też wiele strasznej biedy, dziś zupełnie już niewyobrażalnej. Ponieważ w Polsce nie było perspektyw rozwoju i szansy na normalne życie, wielu ludzi popadało w alkoholizm, narkomanię lub starało się uciec z kraju. Nieliczni usiłowali to zmienić i walczyć z systemem, a większość chciała po prostu jakoś to, w miarę wygodnie przetrzymać. Ogólnie było szaro, nudno i depresyjnie. Wiersze Wojaczka, Ratonia czy Stachury doskonale oddają te klimaty.

Co robiłeś w wolnym czasie?

Ja się nigdy nie nudziłem, bo zawsze byłem człowiekiem aktywnym. Już w podstawówce razem z kolegami założyłem swój pierwszy kabaret, który nazywał się Tapeta. W liceum wydawałem poza cenzurą niezależne pisemko satyryczne Gilotyna. Zawsze coś tam broiłem i ciągle miałem kłopoty. Najpierw były to kłopoty z władzami szkoły czy Uniwersytetu, a potem z milicją i SB.  Słuchałem rocka na płytach analogowych czy na kasetach magnetofonowych, chodziłem z kumplami na koncerty. W liceum urządzało się prywatki czyli spotkania towarzyskie w domach. Zapraszało się dziewczyny, piło wino, słuchało muzyki, a potem wszyscy się całowali. Na studiach organizowałem wiele imprez artystycznych w klubie w akademiku, grałem też w teatrze studenckim i mocno udzielałem się artystycznie na wszystkich frontach.  Z aktywności sportowych to najbardziej lubiłem pływanie w basenie i na kajakach po jeziorze.

skiba4      

 

Jakie smaki pamiętasz z czasów PRL-u?

Słynne dania z tego okresu to „seta i galareta” czyli setka wódki i mięsna galareta czyli tzw. „zimne nóżki”. To było podstawowe danie w barach o niezbyt chwalebnej reputacji. Szczytem wyrafinowania w PRL-u był kotlet schabowy z ziemniakami i kapustką albo kotlet pożarski. Dania takie uchodziły za wykwintne. W barach typu bistro królowały naleśniki, pierogi, zupa mleczna i grochowa. Także nieśmiertelna pomidorówka i ogórkowa na kaca. Daniem powszechnym była tzw. fasolka po bretońsku. Oczywiście w Bretanii nie mieli pojęcia o tym, że takie cudo się u nas serwuje. W barach królował też kotlet mielony zwany „przeglądem tygodnia”, bo kucharz wklejał w niego wszystko, co zostało z resztek po gościach. Hitem był też „śledź po japońsku”. Czemu po japońsku? Tego nikt nie wiedział bo był to zwykły śledź w śmietanie i z cebulką. Zamówienie „lorneta i dwie meduzy” oznaczało dwie setki i dwa razy zimne nóżki. Kultowym napojem była słodka oranżada, której smak pamiętam do dzisiaj.

Jak wyglądała moda w PRLu?

Moda była bidna, bo w sklepach nic nie było, ale ludzie kombinowali lub sami sobie szyli. Hitem były wszystkie ciuchy z zachodu, ale były one trudno dostępne. Wszyscy marzyli o prawdziwych amerykańskich dżinsach typu Levis, Lee czy Wrangler. Kto miał takie gacie był na topie towarzyskim. W latach 60. masowo chodziło się w długich prochowcach lub ortalionach. Generalnie było przaśnie,  szaro i mało ekscentrycznie. Dopiero w latach 70. przebiły sie bardziej kolorowe stroje. Artyści tacy jak Maryla Rodowicz, zespół 2+1 czy Czesław Niemen ubierali się bardzo kolorowo, hipisowsko i narzucili młodym podobny styl. Dziewczyny robiły sobie kolorowe spódnice „bananówy”, a faceci nosili kolorowe, wyszywane koszule lub własnoręcznie farbowali T-shirty w fantazyjne stroje. W latach 80. pojawił się styl punkowy czyli duże marynarki z agrafkami czy kurtki ramoneski, ale tak ubierali się nieliczni. Dominowały swetry i koszule w kratę. Był też styl opozycyjno-artystyczny czyli zielone, wojskowe kurtki amerykańskie z dużymi kieszeniami. Co drugi poeta, opozycjonista czy filmowiec łaził w takich kurtkach.

Jak wyglądał wtedy rynek muzyczny?

Rynek muzyczny z prawdziwego zdarzenia praktycznie nie istniał. Wydawano bardzo mało płyt gdyż w wytwórni płyt gramofonowych zwykle brakowało masy do tłoczenia (socjalizm!). To był rynek postawiony na głowie. Zawsze ukazywało się mniej płyt niż chętnych na ich zakup. Po pierwsze płyty Perfectu czy Oddziału Zamkniętego stały przed sklepami olbrzymie, długie kolejki. Czasem nawet wybuchały bójki bo wiadomo było, że nie starczy płyt dla wszystkich. Płyty kapel takich jak np. Dezerter nie dość, że były cenzurowane to miały jeszcze np. limity ilościowe. Za to sprawnie w miarę rozwinął się podziemny ruch kasetowy. Jechało się do Jarocina. Nagrywało na magnetofon podczas koncertu ulubiony zespół i potem przegrywano taką kasetę tak długo, aż się rozpadła. Kapele rockowe te bardziej oficjalne np. Lady Pank grały na stadionach i w wielkich halach, a te bardziej podziemne w klubach studenckich. Te niezależne zespoły często miały kłopoty. Kapele typu KSU, Kryzys, Dezerter były śledzone i zwalczane przez milicję i SB. Usuwano je z domów kultury, utrudniano próby muzyczne.  Muzyki rockowej praktycznie nie było w telewizji. Edward Gierek i Wojciech Jaruzelski nienawidzili rocka. Na szklanym ekranie królowała bezpieczna estrada i rozrywka w stylu Krawczyk, Sipińska, Rosiewicz, Połomski.   

skiba3